Tydzień w zdjęciach - nr 1

14:25 38 Comments A + a -


Zaczynam nową serię, wzorem popularnych blogerek. Nie wiem, czy wam się spodoba, czy będziecie zainteresowane prywatą wystarczająco, by ze mną zostać - ale chyba trochę się już przez te pół roku zżyłyśmy? Nie będę na pewno zasypywać was zdjęciami co tydzień, w tym minionym jednak tyle się działo, że chyba warto o nim opowiedzieć. W ciągu tygodnia zaliczyłam przeziębienie, spływ kajakowy, Porto, Lizbonę i kąpiel w oceanie. I nie, Atlantyk wcale nie jest cieplejszy od Bałtyku.


Kajaki na rzece Mondego
Mój pierwszy raz, przyznam szczerze, ale na pewno nie ostatni. Bez owijania w bawełnę - byłam zachwycona. Wybraliśmy się na nie całą dziesiątką, wszyscy mieszkańcy "Domu Jutra", jak nazywamy nasz dom (Nie, to nie my, to właściciel. Na każde pytania odpowiada "jutro".) i był to jeden z najpiękniejszych dni, jakie spędziliśmy razem. Pogoda była typowa jak na Portugalię, rano mżyło i niebo było zakryte chmurami, więc część z nas ubrała się nieadekwatnie. Tu, zanim mnie osądzicie, powiem, że cały weekend spędziłam w łóżku z gorączką i kaszlem, więc naiwnie ubzdurałam sobie, że powinnam się ubrać w miarę ciepło. Oczywiście, nim dotarliśmy na miejsce, wyszło słońce i wszyscy się prażyliśmy, wciąż złazi z nas skóra, mimo smarowania się filtrami. Kolejna uwaga co do kajakowania: gdy ruszasz na nie z przyjaciółmi, prędzej czy później skończysz cały mokry. Warto nauczyć się, jak uderzać wiosłem w wodę, by skutecznie opryskać innych.


A te widoki! Na trasie (17 km) co i rusz mijaliśmy takie małe, zapomniane wioski, w których zostali już tylko starsze osoby. Domy są tak skutecznie ukryte w górach, że nie mają zasięgu. Swoją drogą, jeśli chodzi o cenę, myślałam, że jest to dość sporo, ale okazało się, że na Jezioraku koło Iławy, skąd pochodzę, za kajakowanie na podobnym dystansie płaci się więcej. A podobno zachód taki drogi.

Prezydent w Porto

Następnego dnia ruszyłam odebrać przyjaciółkę do Porto. Z Coimbry do Porto jest jakieś półtorej godziny drogi, więc złapałam stopa. Kierowca mówił tylko po portugalsku, mimo to ucięliśmy sobie ładną pogawędkę. Większość moich znajomych (z zachodniej Europy) mówi, że portugalski to trudny język, ale mi się wydaje, że podstawy są całkiem proste. Pół roku temu nie znałam ani słowa, a dziś jestem w stanie rozmawiać w tym języku. Cudowne uczucie.


W Porto spotkał nas pierwszy łut szczęścia - z okazji Dnia Portugalii przypadkiem trafiłyśmy na uroczystości, w których brał udział prezydent. Mało tego - mimo że stałyśmy w środku tłumu, trasa jego przejścia przypadła tuż obok nas. Gdy mundurowi kazali wszystkim się rozstąpić, nagle wylądowałyśmy w pierwszym rzędzie a prezydent przeszedł może metr od nas.


Coimbra we trójkę
Na dwa dni zostałyśmy w Coimbrze razem z Harrym, chłopakiem, którego poznałyśmy w Porto. Tu oddawałyśmy się typowym portugalskim rozrywkom jak picie sangrii i jedzenie bacalhau nocami, no i oczywiście zwiedzanie miasta w ciągu dnia. Zaliczyłyśmy uniwersytet, dwa klasztory i na jedno popołudnie wyskoczyłyśmy do niedalekiej Figuery da Foz, zanurzyć się w oceanie. Ależ tam było lodowato.


Noc św. Antoniego w Lizbonie
Tu po raz kolejny dosięgło nas szczęście. Zatrzymałyśmy się u koleżanki, która powiedziała nam, że przyjechałyśmy dokładnie na noc św. Antoniego, patrona miasta, kiedy cała Lizbona wychodzi na ulice, je i tańczy. I faktycznie... To było niesamowite. Na początku zobaczyłyśmy paradę, która przeszła przez główną ulicę - niestety wrażenie było takie sobie. Grupy, reprezentujące poszczególne dzielnice, tańczyły i występowały tylko w kilku miejscach przed trybunami, a więc dla ludzi, którzy za to zapłacili, a resztę trasy przebiegali albo szli swobodnie. Mimo wszystko - wyglądali cudownie. Nie wzięłam aparatu, żeby go nie stracić, więc mam tylko fatalnej jakości zdjęcia.
Uwaga na boku: obowiązkowy posiłek w czasie tej nocy to grillowana sardynka. Czy może raczej sardyna, zważywszy na jej rozmiary.


Pałac w Sintrze
Na jeden dzień udało nam się wyskoczyć do pobliskiej Sintry, gdzie w ciągu całego dnia zwiedziłyśmy ledwie jeden pałac z ogrodem. Ale za to jakim! Monteiro, milioner, który ufundował to miejsce, kazał zaprojektować ogrody na podstawie jego koszmarów. Efekt 10/10, małe dzieło sztuki. Najbardziej spodobała mi się odwrócona wieża, prowadząca pod ziemię, która łączyła się z tunelami. Ale o Sintrze napiszę więcej w kolejnym poście. Z Sintry chłopak poznany przez couchsurfing, Daniel, podwiózł nas do Cascais, bogatego miasteczka z plażą koło Lizbony. Zobaczyłyśmy dawną letnią rezydencję rodziny królewskiej i kawałek starego miasta, a potem wróciliśmy do stolicy drogą prowadzącą wzdłuż wybrzeża. Ależ to było cudowne.



Oprócz tego w Cascais znajduje się miejsce nazywane Boca de Inferno, czyli Usta Piekła. Kolejne miejsce w Portugalii, które zapiera dech w piersiach. Uwaga na stronie: poznawanie miejscowych jest naprawdę, naprawdę potrzebne, by dobrze zwiedzać nowe miejsca.

I na koniec, dwa przysmaki z długiej listy rzeczy, których spróbowałyśmy w czasie tej podróży. Pierwsze to queijada, małe ciasteczka produkowane w Sintrze, które nie zdobyły mojego serca ani wcześniej, ani i tym razem. Drugie z nich to pastel de Belem, wypiekane w Lizbonie w jedynej piekarni, która ma na to przepis i pilnie go strzeże. Ono spodobało mi się znacznie bardziej, choć nie trafi do mojej top listy.


Tak, to już koniec! Dotrwaliśmy! A teraz moja prośba do was - dajcie mi znać, co wam się podobało, a co powinnam zmienić. Czy post był za długi, zdjęć za dużo/za mało? Czy wolicie więcej praktycznych wskazówek, czy prywaty? I przede wszystkim czy taka forma postu wam się podoba?

Epilog. Pożar w Pedrógão
Kiedy skończyłam pisać ten post, dowiedziałam się o wczorajszym pożarze na południe od Coimbry. Pewnie już o nim słyszeliście. Ostatnich kilka dni w Portugalii było upalnych, temperatura nie schodziła poniżej czterdziestu stopni. Wczoraj wieczorem, gdy siedzieliśmy w pokoju jednego z naszych znajomych, zauważyliśmy, że niebo było czerwone. Dziś rano od słońca oddzielała nas gruba warstwa żółtych chmur i ze zdziwieniem komentowaliśmy tę nietypową pogodę. Dopiero teraz dowiedzieliśmy się, że nie były to chmury. Brak mi słów by wyrazić jak bardzo mi przykro z powodu tego, co się wczoraj wydarzyło.

38 komentarze

Write komentarze
18 czerwca 2017 17:27 delete

Portugalie znam tylko ze zdjęć i opowiadań, trochę z tv, chciałabym tam pojechać, ale raczej nie latem bo nie cierpię upałów. Twoja wycieczka jak widzę obfita była w szczęśliwe zbiegi okoliczności i pewnie zostawiła dużo fajnych wspomnień. Te zdjęcia będą Ci przypominały. Piękne:)

Reply
avatar
18 czerwca 2017 17:36 delete

Piękny kraj, chętnie bym go zwiedziła:)

xxBasia

Reply
avatar
18 czerwca 2017 17:41 delete

Hello, looks like a beautiful place to visit. I enjoyed the photos. I do wish you had the translator choice on your blog so I can read your text. Happy Sunday, enjoy your day and new week ahead!

Reply
avatar
18 czerwca 2017 18:59 delete

Ale masz fajnie, mieszkasz w takim cudownym miejscu... Zazdroszczę Ci! Chętnie bym odwiedziła ten kraj i pozwiedzała parę miejsc :)

Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

Reply
avatar
18 czerwca 2017 19:50 delete

Dla mnie post jest w sam raz! Nie za duzo zdjęć.. sporo cennych informacji. Prywata reż jest ok. To Twój kawałek internetu.. pisz o tym co Ci gra w serduchu! Dziś oglądałam zdjęcia z Porugalii... te pożary są straszne. 😓

Reply
avatar
Lena
AUTHOR
18 czerwca 2017 19:53 delete

Wspaniały tydzień, piękne zdjęcia.
właśnie dziś się dowiedziałam o tym pożarze, coś strasznego.

Reply
avatar
88kania
AUTHOR
18 czerwca 2017 21:30 delete

Bardzo fajny pomysł na notkę. Ciekawe zdjęcia a i Portugalia Twoim okiem prezentuje się bardzo ciekawie. To jedno z miejsc, które mam na liście do odwiedzenia.

I dziękuję za odwiedziny. Było jak najbardziej pozytywnie, choć już dwa tygodnie temu. Miałam mały poślizg z relacją :) Pozdrawiam

Reply
avatar
Anna S.
AUTHOR
18 czerwca 2017 21:57 delete

Piękne zdjęcia, nic tylko pozazdrościć :)

Reply
avatar
Markotna
AUTHOR
18 czerwca 2017 22:52 delete

Jest się czym chwalić, a biedni czytelnicy mogą pozazdrościć :D Pomysł na wpis świetny, jednak prywata trochę przyciąga. Człowiek chce wiedzieć kto jest po tej drugiej stronie ekranu :D
Ach! I piękne zdjęcia C:

Reply
avatar
18 czerwca 2017 22:54 delete

Kurde ile ja bym dała aby być w takich miejscach :O

Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

Reply
avatar
18 czerwca 2017 23:06 delete

Lubię taką prywatę od czasu do czasu. Wtedy wszystko wydaje sie bardziej realne i można lepiej Cie poznać:)
Portugalia to miejsce, które chciałabym poznać bliżej!

Reply
avatar
Agata
AUTHOR
19 czerwca 2017 10:19 delete

Bylam raz w Lisbonie ( i Sintrze przy okazji), w listopadzie i nie mogłam nacieszyć oczu ani błękitem nieba ani kolorami domów, zamków i przepięknych, wszechobecnych kafli azulejos.
Co do portugalskiej kuchni to cóż....swieże ryby uwielbiam i na tym skończę ;)

Reply
avatar
19 czerwca 2017 11:07 delete

Ten cykl moim zdaniem nada dodatkowego uroku Twojej stronie. Dodawaj więcej zdjęć, bi chętnie zobaczyłabym relacje z Lizbony :)
Pozdrawiam

Reply
avatar
19 czerwca 2017 16:25 delete

A wydaje się, że Atlantyk jest o wiele cieplejszy. No cóż, trzeba to sprawdzić samemu. O tym pożarze nie słyszałam, ale rzadko oglądam wiadomości :(

Reply
avatar
Marta W.
AUTHOR
19 czerwca 2017 18:49 delete

Pięknie!
Wiele ciekawych miejsc odwiedziłaś. I spotkałaś prezydenta i kaktusy!
POCZYTAJ ZE MNĄ!

Reply
avatar
19 czerwca 2017 19:43 delete

Piękne widoki. Miło się ogląda i jeszcze milej pewnie by było być tam :D

Reply
avatar
Megly
AUTHOR
20 czerwca 2017 10:59 delete

Wow! Jak patrzę na te zdjęcia, to aż wzroku nie mogę oderwać.
Są przewspaniałe. Takie wakacyjne i po prostu piękne.
Uwielbiam obserwować piękno wokół, także na zdjęciach.
Pozdrowionka cieplutkie :)

Reply
avatar
20 czerwca 2017 13:40 delete

Noc św. Antoniego w Lizbonie to moje marzenie żeby kiedyś być i zobaczyć/przeżyć :)

Reply
avatar
20 czerwca 2017 21:48 delete

Zazdroszczę tak intensywnego tygodnia, piękne zdjęcia.

Reply
avatar
Venus
AUTHOR
22 czerwca 2017 08:49 delete

Ależ piękne plaże :). Już sobie zapisałam by ten Pałac zobaczyć, bo zdjęcia rewelacyjne

Reply
avatar
Kinga K.
AUTHOR
23 czerwca 2017 01:09 delete

Śliczne zdjęcia,zazdroszczę pobytu :)

Reply
avatar
23 czerwca 2017 07:14 delete

Cześć! Dziękuję za odwiedziny u mnie :). Ciekawie piszesz, a zdjęcia obejrzałam z przyjemnością. Pozdrawiam!

Reply
avatar
24 czerwca 2017 19:22 delete

Przepiękne zdjęcia i śmiało możesz kontynuować takie wpisy :)

Reply
avatar
mykotka
AUTHOR
26 czerwca 2017 21:50 delete

Dobrze, więc będzie prywata! Dzięki :)

Reply
avatar
mykotka
AUTHOR
26 czerwca 2017 21:51 delete

Podoba mi się i to, co tobie :) Ach, i jedzenie :)

Reply
avatar
mykotka
AUTHOR
26 czerwca 2017 21:52 delete

Lizbona będzie, brak mi jeszcze tylko trochę regularności w pisaniu ;) Pozdrawiam :)

Reply
avatar
mykotka
AUTHOR
26 czerwca 2017 21:53 delete

Atlantyk chyba nie taki ciepły - coś mi się obiło o uszy, że właśnie dlatego Portugalczycy do Algarve jeżdżą, na południe, bo tam cieplejsza woda :)

Reply
avatar
28 czerwca 2017 20:08 delete

Z chęcią bym teraz wskoczyła do takiej wody :D

Reply
avatar
mykotka
AUTHOR
5 lipca 2017 18:39 delete

Spokojnie, jak dobrze trafisz to zmarzniesz lepiej niż w Polsce :D Szczególnie że tu praktycznie nigdzie nie ma centralnego ogrzewania :)

Reply
avatar